Marek Kiełbusiewicz Marek Kiełbusiewicz

3…2…1… Start

Wraz z nowym rokiem ruszyła moja nowa strona internetowa mkstudiofotografie.com

Będzie więcej o moich ślubach i ogólnie o mojej pracy fotografa. Będzie więcej o mnie, będzie trochę też o muzyce jako, że to jednak ważna część mojego życia. Będzie w charakterze blogowym, więc będzie i więcej treści, które przybliżą Wam, jak wygląda dzień spędzany z moimi parami. Będzie też więcej luźnych treści, będzie może trochę edukacyjnie. Będzie trochę o różnych aspektach pracy z perspektywy osoby, pracującej grubo ponad 25 lat w dwóch branżach, podpisując się pod wszystkim, co robię swoim nazwiskiem. W skrócie, będzie wszystko to, co odbiega od typowego przekazu socjalowego.

Treści będą się pojawiać wprost proporcjonalnie do ilości wolnego czasu, a ten zaczyna się powoli pojawić, bo sezon fotograficzny zamknąłem przed końcem roku, ale ten muzyczny jeszcze trwa do końca stycznia.

No to start…

Read More
Marek Kiełbusiewicz Marek Kiełbusiewicz

Zimowa sesja Dominiki i Łukasza

Dominika i Łukasz zapragnęli wykonać swój plener ślubny w zimowej scenerii.

W ostatnich latach w miastach południowej Polski raczej ciężko o śnieg, ten biały śnieg. Nie tą zlodowaciałą szarawą bryłę, która się u nas pojawia, pojechaliśmy tam, gdzie śnieg zimą był pewniakiem. Ale sam śnieg, to nie wszystko bo musiał być w miarę ustronnym miejscu, gdzie nie zadeptają go turyści 😀 Wiedza nabyta dzięki rodzinnym wyjazdom na ferie pomogła i wylądowaliśmy w Łapszance. Tak, tej Łapszance, z której mamy przepiękny widok na panoramę Tatr.

Tak to mniej więcej wyglądało…

Read More
Marek Kiełbusiewicz Marek Kiełbusiewicz

Ślub w Gdańsku, plener w górach… czyli Agnieszka & Błażej

Z Agnieszką i Błażejem poznaliśmy się przez telefon, ale spotkaliśmy się na podpisanie umowy i omówienie wszystkiego w Katowicach. Niby nic nadzwyczajnego chyba, że weźmiemy pod uwagę, że na to spotkanie ta dwójka wyruszyła z Trójmiasta.

No i wracając do tego omawiania… szybko się okazało, że omawiać nie mamy czego, bo będzie to genialny dzień wyrwany z wielu znanych, ślubnych schematów.

Jednak moje wyobrażenie na temat tego, jak rewelacyjny będzie to dzień było niczym w porównaniu do tego, jak faktycznie wyglądał, a wyglądał tak…

Autentyczność każdej chwili, którą mogłem tego dnia rejestrować była niezwykłą podróżą w głąb relacji, która łączy tę cudowną dwójkę. Dzień był od samego jego początku, jedyny w swoim rodzaju. Bo kiedy wita Cie w progu trójka przecudownych psiaków, juz wiesz, że każda kolejna chwila, która zarejestruje się w pamięci moich aparatów będzie powalająca. Zdecydowanie tak było. Cały reportaż z dnia ślubu i wesela, to skarb pełen prawdziwych, szczerych emocji, takich emocji przez największe na świecie E.

Niezwykłe, ciepłe grono gości weselnych i przecudowna relacja, którą dzielili z Młodą Parą. Tak było w dniu ślubu…

Za to plener, który sobie wymyśliliśmy przejdzie do historii.

Zrobiliśmy piechotą 12km i grubo ponad 1200m przewyższenia. Wcale nie najłatwiejszym szlakiem 😀 a w zasadzie nawet znajdując nowe, nikomu nieznane ich wersje 🤣 Krajobraz, który tam zastaliśmy, w połączeniu z nieziemsko silnym wiatrem zaparł nam dech, ale z hiper energią do zrobienia tej sesji… nie mogło nie wyjść epicko.

Ta epickość zajęła nam 8,5 godz. 😁

Zapraszam Was na małą podróż z Agnieszką i Błażejem.

Read More
Marek Kiełbusiewicz Marek Kiełbusiewicz

A&P czyli, gdzie to zdjęcie zrobiłeś?

Dobry fotograf dostrzega światło tam, gdzie inni nie zwracają na nie uwagi, widzi je w osobliwy sposób, czyniąc pospolite miejsca wyjątkowymi.

Miejsca, które mijamy wielokrotnie, a później widząc finalne zdjęcie zastanawiamy się, gdzie było zrobione.

To zdjęcie Ani i Pawła nie jest wybitne w sensie artystycznym. 

To zdjęcie miało być inne niż cała reszta pozostałych zdjęć z sali weselnej pełnych emocji, ruchu, interakcji z gośćmi. 

To wykorzystanie możliwości, które daje nam dane miejsce. To zdjęcie, które sprawia, że para która miała wesele również na tej sali, będzie zastanawiać się, gdzie takie miejsce było. 

Te schody to część jasnej sali weselnej, a zdjęcie było robione stojąc pomiędzy stolikami gości. Prawa część kadru, to oddalony o kilka metrów filar z punktami świetlnymi.

Aby uzyskać to, co widzimy na zdjęciu, musimy całkowicie wyeliminować światło zastane tworząc praktycznie czarnym mało istotne tło. Pozostawić jedynie mocne punkty świetlne oraz oczywiście doświetlić Parę Młodą z pomocą własnego światła.

Takie kadry, to często wynik moich poszukiwań miejsc w trakcie wesela, gdzie takie rzeczy są możliwe. 

Czasami wewnątrz sali, czasami na jej zapleczu, czy w ogrodzie.

Kawa, kawą, serniczek serniczkiem 😁 ale momenty, kiedy goście odpoczywają przy deserze od aktywności parkietowych, to najlpeszy moment dla mnie do poszukiwania takich miejsc.


Read More
Marek Kiełbusiewicz Marek Kiełbusiewicz

Ania & Paweł

Właśnie dla takich obrazów jeździmy w góry na plenery 😁
Jeśli czujecie się w jakikolwiek sposób związani z górskim krajobrazem, to nie ma lepszej okazji by stworzyć pamiątkę, która będzie Wam towarzyszyć przez całe wspólne życie...

Przedstawiam Wam wizualizację, jak mogą wyglądać obrazy, które tworzę wraz z moimi parami na plenerach ślubnych.

Nie ukrywam, że przez wszystkie lata spędzone, jako fotograf ślubny sporo takich plenerowych kadrów wydrukowanych zostało w przeróżnym formacie…

Read More
Marek Kiełbusiewicz Marek Kiełbusiewicz

M&D czyli sesja w górach o wschodzie Słońca

Plenery ślubne organizowane innego dnia niż dzień ślubu, to szczególne sesje.

Z jednej strony wymagają od nas dysponowaniem wolnym od pracy czasem, ich planowanie często obarczone jest ryzykiem kapryśnej pogody w ten wybrany dzień. Oczywiście nie na wszystkie tego typu plenery potrzebujemy całego dnia, wliczając w to dojazd, dużo ich wykonujemy w bliskich lokalizacjach i często zamykamy je w maksymalnie 1,5 do dwóch godzin, bo są obarczane dużo mniejszym wyzwaniem logistycznym.

Z drugiej strony… taki osobny dzień plenerowy pozwala na totalną swobodę w wyborze lokalizacji, pory dnia, czyli spełniania Waszych marzeń, które mieliście odnośnie zdjęć.

Istota fotografii ślubnej zawsze dla mnie było skupienie na Was, na Waszej wzajemnej relacji, miłości i pasji do drugiej osoby. Często wystarczającym tłem dla całej najważniejszej treści zawartej na zdjęciach (czyli Was) 😁 wystarczy kilka krzaków, prosta ściana, piękne światło.

Czasami jednak gdzieś w Was jest pragnienie by poza bliskimi kadrami stworzyć cos niecodziennego na tych zdjęciach. Górskie panoramy potrafią tutaj dać przepiękne tło dla Waszej relacji.

Z takiego założenia wyszli Martyna oraz Damian. W planach była realizacja pleneru w górach, a dokładnie padło na Malinowskie Skały w Beskidach, które mamy na szlaku między Białym Krzyżem, a Skrzycznem.

Był maj, jak to zwykle bywa kapryśny w pogodę. Żeby załapać się na piękne światło mieliśmy dwie opcje: zachód lub wschód Słońca.

Zachód szybko odpadł z racji tego, że na tym szlaku porusza się ogromna ilość turystów, tym bardziej w końcówce dnia.

Pozostał wschód… OK. Szybkie liczenie ile czasu potrzebujemy na dojście, zdjęcia, zmiana ubrań…

Wyszło, że jakoś tak po trzeciej w nocy wypadałoby wyjść z parkingu.

Dojeżdżając, kilkukrotnie straszyło deszczem ale na szczęście omijał nasz rejon szerokim łukiem.

Jako, że godzina wyjścia była, jaka była, temperatura oscylowała w okolicy 2st. Jak dobrze pamiętam, nikomu nie przeszło przez myśl narzekać.

Mniej więcej w połowie szlaku rozpoczął się spektakl wschodzącego Słońca. Gdzieś tam jeszcze daleko za horyzontom budzące dzień Słońce rozświetlało błękit nieba.

Tutaj nie było głębszego zastanawiania, szybkie pozbycie się softshelli, znalezienie kawałka odkrytej grani i cyk, zaczęliśmy.

Ponownie softshelle na siebie i w górę, bo jeszcze trochę drogi nam do celu zostało.

Na Malinowskich Skałach byliśmy otoczeni przepięknym górskim porankiem. Doliny otulone w porannej mgle, malownicze miękkie światło.

Cisza, spokój. Tylko nasza trójka w tak cudownych okolicznościach przyrody.

Działy się przepiękne rzeczy. Było romantycznie, było filmowo, było epicko…

Zapraszam na kilka kadrów ze ślubnej sesji plenerowej Martyny i Damiana.

Read More
Marek Kiełbusiewicz Marek Kiełbusiewicz

ARMIA

Jeśli myślimy o polskiej muzyce rockowej, nie sposób nie wymieć nazwy tego zespołu. ARMIA, to legenda polskiej muzyki obecna na scenie od 1984. Nieprzerwanie jej liderem jest Tomasz Budzyński. Uznawana za jedną z czołowych grup polskiej sceny niezależnej lat osiemdziesiątych.

Przed Wami relacja z koncertu, który odbył się w zabrzańskim klubie Wiatrak, promującego najnowszy album tego zespołu “Wojna i Pokój”

Reportaże, czy relacje z koncertów są o mi o tyle bliskie fotograficznie, że czuję się dosyć mocno związany ze sceną, dzięki obecności na niej ponad połowę swojego życia.

Więc przed Wami trochę fotografii koncertowej, nieco różniącej się od mojej codziennej fotograficznej pracy.

ARMIA

P.S.

Od strony fotografa dosyć niełatwy koncert. Praktycznie zerowe światło od przodu sceny. Bardzo mocna kontra, którą daje się świetnie wykorzystać, ale przez brak światła od frontu ISO musimy podciągać do dosyć wysokich wartości. Wysokie ISO we współczesnych aparatach ma ten plus, że pojawia się w kadrach przyjemne, analogowe ziarno, przestają być tak cyfrowo nieskazitelne…

W użyciu oczywiści Canon R6mkII oraz 135 f2, 85 f1.4 i 35 f1.4. Oczywiście niezastąpiony w takich miejscach 17-40.

Read More
Marek Kiełbusiewicz Marek Kiełbusiewicz

Wiktoria i Jan - Kraków i złota godzina w Tatrach Wysokich

Wiktoria i Jan…

Nasze pierwsze fotograficzne spotkanie odbyło się w sercu miasta, w samym centrum Krakowa, podczas sesji narzeczeńskiej. Spacerując wokół rynku, wśród kamienic, brukowanych uliczek i miejskiego zgiełku, powoli budowaliśmy swobodę i naturalność przed obiektywem.

Ta swoboda przed obiektywem zawsze procentuje na późniejszym plenerze ślubnym, a mniej formalny ubiór sprawia, że jesteście tacy, jak na co dzień. Szczęśliwi obecnością Waszej drugiej połówki i w zasadzie tylko o to chodzi w tych sesjach.

 

Po pewnym czasie spędzonym w centrum zaproponowałem jednak małą zmianę klimatu, czyli szybką ucieczkę z miasta w miejsce bardziej spokojne, otwarte i bliskie naturze. I tutaj nieocenione okazały się setki kilometrów przejechanych przeze mnie na rowerze szosowym po trasach wokół Krakowa, dzięki czemu znam dosyć dobrze podkrakowskie tereny. Dotarliśmy dosyć szybko w okolice Czernichowa. Cisza, przestrzeń i kończący się dzień był idealnym zwieńczeniem tej sesji i pięknym wstępem do dalszej historii.

 

Ceremonia ślubu Wiktorii i Jana odbyła się w Parafii Miłosierdzia Bożego w Krakowie. Była to ceremonia wyjątkowa, ale przede wszystkim emocjonalna. Oprawa, relacje rodzinne oraz bliski, autentyczny związek Młodej Pary z tym miejscem sprawiły, że wszystko było prawdziwe i szczere.

Nie było tu udawanych emocji. Każda minuta ceremonii niosła ze sobą spokój, wzruszenie i głęboką symbolikę. W najważniejszych momentach do wnętrza świątyni wpadało światło, które tworzyło niezwykły klimat – miękki, niemal malarski. Te obrazy zostawiam już każdemu do własnej interpretacji…

 

Wesele Wiktorii i Jana było dokładnie takie, jak można się było spodziewać, pełne energii, radości i prawdziwych relacji. Genialni goście, silne więzi rodzinne i bliskość między ludźmi stworzyły idealną treść do reportażu ślubnego. Mimo późnej pory udało nam się jeszcze wygospodarować chwilę na krótką, spontaniczną sesję w ogrodzie dla W&J oraz ich przyjaciół.

Przyszedł czas na plener.

Plan był bardzo konkretny – złota godzina nad Szczyrbskim Plesem.

Cudowne miejsce u podnóża Tatr Wysokich po słowackiej stronie.

Znam już dosyć dobrze to miejsce. Z sesji plenerowych, jak i częstej obecności na rodzinnych wypadach w góry, po tej stronie Tatr.

Wiem, jak pięknie bywa tutaj przed zachodem słońca, jak genialna panorama Tatr jest tuż za naszymi plecami i jak kapryśne bywa to miejsce pod względem pogody ;)

Tym razem nie było niespodzianek.

Zanim światło nabrało złotego koloru stworzyliśmy pierwsze kadry podczas krótkiego spaceru przy brzegu jeziora.

Po jakiejś godzince zaczęło pojawiać się marzenie Wiktorii, czyli złote kolory ogarniające wszystko wokół.

Pamiętacie, jak wspominałem , że jesteśmy u podnóża Tatr Wysokich? Ich bliskość, z jednej strony jest czymś genialnym bo sprawia, że gęste powietrze nie powoduje utraty skalnych detali, kontrastu, z drugiej sprawia też, że granica, za którą znika nam Słońce jest bardzo wysoko i jego światło znika wybitnie szybko. Dlatego złota godzina wygląda tutaj przepięknie, ale trwa bardzo krótko.

Nam oczywiście wszystko się udało, powstały niezwykle ciepłe kadry właśnie takie, o których marzyli Wiktoria z Janem.

Zapraszam…

Read More
Marek Kiełbusiewicz Marek Kiełbusiewicz

Justyna & Jakub

Zacznę może tak. Ja to mam chyba szczęście do spotykania genialnych par, przez te wszystkie lata pracy, jako fotograf ślubny.

Justyna i Kuba, to jedna z tych par, z którymi chciałoby się pracować bez końca. Czy to na etapie reportażu, czy na sesji plenerowej.

Aparaty spakowane, lampy spakowane, kierunek Mielec…

Zaczęliśmy spokojnie z Kubą na przygotowaniach, bez stresu, bez spiny, gdzie powstał jeden z moich najbardziej ulubionych kadrów z tych wszystkich wspomnianych lat. Kuba i jego Anioł Stróż. Światłocień i highlights’y, który genialnie podkreśliły detale sylwetki tego małego Stróża. Zresztą tych ulubionych kadrów powstało na tym ślubie więcej…

Szybki przelot do domu rodzinnego Justyny, a tam poza cudowna bohaterką tego dnia, również jej cudowni rodzice. Posiadanie skila w postaci umiejętności w wiązaniu krawata, który ratuje niejeden ślub, zawsze na miejscu.

Justyna prócz tego, ze jest przepiękną kobietą, zawodowo zajmowała tańcem. To, że na parkiecie dawało się to we znaki jest sprawa oczywistą. Jednak czymś cudownym była oprawa, jaką przygotowali dla niej znajomi z zespołu tanecznego.

Ceremonia ślubna odbyła się w mieleckiej Bazylice św. Mateusza, a po ceremonii…

No właśnie, tego pięknego słonecznego dnia w drodze na sale nastąpiło totalne, ale totalne oberwanie chmury, które w zasadzie nie pozwoliło nawet na przejście Pary Młodej na salę. Tylko ich, nie wiedzieć czemu, szczęśliwy z tego faktu fotograf latał wokół samochodu i kazał im otwierać szybę w aucie.

Przestało lać, można było zacząć wesele, no i się zaczęło… że było grubo, to mało powiedziane. Było nieziemsko.

Miejsce wesela, to klimatyczna Karczma Polska.

Często w trakcie wesela próbuję znaleźć miejsce by stworzyć kadr, którego nikt się nie spodziewa po danym miejscu. Ja już tak mam. Szukam miejsc, szukam przede wszystkim światła i wiem, jak chce je wykorzystać. Tutaj nie było inaczej.

Po środku Sali bankietowej była w suficie otwarta przestrzeń, tworząca antresole z wyższego poziomu. Po środku tego otwory zwisały na długich przewodach sporej wielkości lampiony.

Wystarczyło poprosić PM by stanęła sobie na górze, oświetlić ich wyzwalaną zdalnie lampą, przygasić w ekspozycji całkowicie światło zastane i zrobić zdjęcie z dołu.

Proste? Proste…

Wracając do wesela i gości. Całe to wydarzenie było czystym złotem. Świetni goście, cudowna interakcja między nimi, zabawa przy stołach, ogień na parkiecie. Non stop.

Jako to zwykle bywa pożegnałem się z Justyną i Kubą słowami „ to co, widzimy się na plenerze”

No i się spotkaliśmy na tym plenerze.

Plan zakładał Krakowski Kazimierz. W uliczkach starego miasta powstały dosyć spontaniczne, piękne kadry. Skupiające uwagę na ta genialną dwójkę.

No i jak tak kończyliśmy było szybkie spojrzenie na zegarek i… kurde załapiemy się na zachód słońca na Górze Zborów, no i pojechali…

Pojechali, weszli i zrobili kolejna sesję o zachodzie, a nawet już po. Pamiętacie to zdanie z początku, ze z takimi człowiekami mogę parować bez końca? Tak, zdecydowanie to prawda.

Przed Wami Justyna i Jakub

 

 

Read More
Marek Kiełbusiewicz Marek Kiełbusiewicz

Marta & Dominik

Przed Wami skrót reportażu Marty i Dominika.

Jedno wydarzenie, a połączyło moje dwie najbardziej ulubione lokalizacje, czyli Małopolskę i Podkarpacie.

Ich ceremonia ślubna odbyła się w niezwykle pięknym miejscu, jakim jest Bazylika Zwiastowania NMP w Leżajsku.

Jako miejsce wesela M&D wybrali Villa Presto w Brzózie Królewskiej.

Był to jeden z tych reportaży, przed którymi czułem totalną swobodę w tym, jakich ludzi spotkam tego dnia. Wiedziałem, jak cudowne to rodziny, gdyż jakiś czas wcześniej miałem przyjemność być na ślubie Marty siostry, czyli Justyny. Zdjęcia Justyny i Kuby znajdziecie oczywiście w moim portfolio.

Piękna ceremonia, genialne wesele. Oczywiście nie mogłem oprzeć się  by PM wyciągnąć w trakcie wesela na krótką sesję, tuż przed zachodem słońca.

Jakiś czas po weselu spotkaliśmy się z Marta i Dominikiem na sesji plenerowej. I tutaj zahaczamy o Małopolskę, bo spotkaliśmy się w malutkim parku w podkrakowskich Mogilanach. Malutki, urokliwy park, który zazwyczaj pozbawiony jest turystów, czy mieszkańców Mogilan.

Wszystko to sprawia, że mam nieukrywaną radość, jeśli mogę tam wykonać sesje z parą. Jest jednak coś jeszcze… Dwie alejki, gdzie o odpowiedniej porze, światło zbliżającego się ku zachodowi Słońca czyni cuda. Uwielbiam bawić się światłocieniem, budować kadry w oparciu o to, gdzie dokładnie padają słoneczne promienie. Jeśli do tego mamy tak cudowna dwójkę ludzi przed obiektywem, wracam do domu po takich sesjach najszczęśliwszy na świecie.

Przed Wami Marta & Dominik.

Read More
Marek Kiełbusiewicz Marek Kiełbusiewicz

Asia & Wojtek

Ślub Asi i Wojtka jest jednym z trzech wyjątkowych wydarzeń, na których miałem przyjemność wykonać reportaż ślubny. Wszystkie łączy jedno: niezwykle liczne rodzeństwo w jednej z rodzin. Za każdym razem wnosiło to do tych dni ogrom energii, emocji i rodzinnego ciepła. Już od pierwszych chwil było wiadomo, że będzie to historia pełna autentycznych relacji i prawdziwych uczuć.

Dzień ślubu rozpoczęliśmy od przygotowań. 

To etap, który zawsze jest mi szczególnie bliski. To czas, w którym atmosfera dnia dopiero się kształtuje, wszystko dzieje się naturalnie i bez pośpiechu. U Asi i Wojtka ten czas upłynął w wyjątkowo swobodnym klimacie. Bez skrępowania, bez nerwowego odliczania minut do ceremonii, za to z ogromną dawką luzu, spontaniczności i szczerej radości. Obserwowanie ich w takich chwilach, kiedy stres związany z późniejszą częścią dnia praktycznie nie istnieje, to dla fotografa czysta przyjemność i materiał na najpiękniejsze kadry.

Ceremonia ślubna, podobnie jak w przypadku pozostałych uroczystości w tej rodzinie odbyła się w okolicach Krakowa. Była pełna wzruszeń, uśmiechów i tych drobnych gestów, które najlepiej opowiadają historię dwojga ludzi. Ten sam luz i naturalność, które towarzyszyły przygotowaniom, nie opuściły Asi i Wojtka ani na moment.

Również podczas wesela radość i swobodna atmosfera były wręcz zaraźliwe. Wykorzystaliśmy nawet chwilę, by zrobić krótką mini sesję w ogrodzie, którym dysponuje sala weselna. Szybki wypad na świeże powietrze, kilka kadrów w miękkim świetle zanim zapadnie zmrok i znów powrót do wspólnego świętowania. 

Takie momenty często okazują się jednymi z ulubionych zdjęć wśród moich par.

Na plener z tą pełną pasji i bliskości dwójką wybraliśmy miejsce dość surrealistyczne, biorąc pod uwagę region, w którym mieszkamy, czyli Pustynię Błędowską. Jej surowy krajobraz stał się idealnym tłem dla kadrów, a sąsiadujący z pustynia las dał nam możliwość wyciągnięcia tego, co najlepsze z ciepłego, zachodzącego jesiennego słońca. 

Całość tej opowieści dopełnia oczywiście sesja narzeczeńska, od której wszystko się zaczęło. To właśnie ona pozwoliła nam się lepiej poznać i zbudować relację, która później zaprocentowała pełną swobodą przed obiektywem.

Zapraszam Was do obejrzenia relacji z trzech dni, które miałem okazję spędzić z Asią i Wojtkiem, fotografując ich historię pełną emocji, radości i autentycznych momentów.


Read More
Marek Kiełbusiewicz Marek Kiełbusiewicz

Ala i Patryk… po prostu genialnie!

Ala i Patryk, to piękna para, która jak się później miało okazać zorganizowała genialny ślub, pełen niezliczonej ilości gości i z przepiękna oprawą całego dnia.

Były druhny, byli drużbowie, był również maga zabytkowy, piękny BUICK, który woził ich tego dnia.

Całość miała miejsce, w tej już bardziej górzystej, południowej części Małopolski.

Nasze pierwsze fotograficzne spotkanie miało miejsce na ich sesji narzeczeńskiej. Lubię przeogromnie tego typu sesje z moimi parami, szczególnie, jak sami wychodzą z pomysłem by połączyć ja tematycznie z czymś, z czym są związani na co dzień.

Przez pierwszą część sesji towarzyszył nam ich genialny psiak. W drugiej trochę zmieniliśmy rozmiar zwierzaków i udaliśmy się do stadniny koni, z którymi ta dwójka ma bardzo wiele wspólnego.

Tak było jeszcze przed ślubem. Dzień ślubu natomiast, poza już tym, co napisałem na początku, był po prostu niezwykle wyjątkowy.

Na weselu bawiło się blisko trzystu gości, a może i nawet więcej. Jednak, co było totalny mistrzostwem świata, to to, jak bawili się ich goście. Wszyscy goście… Ci młodsi i Ci najstarsi. Ogromny parkiet jakim dysponuje sala Przystań Kabanos Spytkowice stawał się momentami zbyt mały. Podczas set’ów muzycznych praktycznie nie było gości, którzy siedzieliby przy stolikach, a ja czasem z trudem przeciskałem się na parkiecie z aparatami.

I tak całą długą noc…

Po raz kolejny miałem przed obiektywem piękny małopolski krajobraz. Po raz kolejny zwierzaki towarzyszyły podczas zdjęć. I najważniejsze, po raz kolejny przed obiektywem miałem tak genialna parę.

Takie plenery ślubne, to po prostu najczystsza przyjemność, jaka można czerpać ze swojej pracy.

Zapraszam na mały urywek moich spotkań z Alicją i Patrykiem.

Read More
Marek Kiełbusiewicz Marek Kiełbusiewicz

Marysia i Paweł

Marysia i Paweł…

Od czego by tutaj zacząć? Może od ich genialnej sesji narzeczeńskiej. Chwilę pospacerowaliśmy po Krakowskim Kazimierzu, by w końcówce dnia dać się wykazywać ich pasji do motorów. Bo tak, sesja narzeczeńska ma w sobie wiele swobody i nie tylko skupiamy się na Waszej wzajemnej miłości, ale pozwalamy także skupić uwagę na Waszych wspólnych pasjach. Warunki pogodowe nam sprzyjały, więc i sesja wyszła genialnie.

Co było po sesji narzeczeńskiej? Był ślub i wesele w okolicach Krakowa.

Marysia i Paweł, to piękna para otoczona przeogromną rodziną. Tak liczne rodzeństwo, to w tych czasach nie często spotykany obrazek. Uczyniło to z tego dnia prawdziwą rodzinną ucztę, oparta na niezwykle mocnej relacji między wszystkimi.

Ślub odbył się w urokliwym, malutkim, zabytkowym Kościele św. Wojciecha i MB Bolesnej w Modlnicy.

Sam ślub, to już parkiet wypełniony po brzegi i cudowna interakcja miedzy wszystkimi. Jako, że sala dysponuje bardzo ładnym ogrodem na zapleczu, wyskoczyliśmy z młodymi na krótką sesję. Grupówki z gośćmi też oczywiście były i komary też były… 😁

Aha, no i wtedy jeszcze tego nie wiedziałem, ale był to pierwszy z czterech ślubów, na których przewijały mi się przed obiektywem te same osoby 😀

Read More
Marek Kiełbusiewicz Marek Kiełbusiewicz

Agnieszka i Michał, czyli kameralny ślub cywilny pod Krakowem

Pierwszy kontakt z Agnieszką i Marcinem, z racji tego, że mieszkają w Wielkiej Brytanii, miałem przez połączenie wideo na WhatsApp.

Kolejne, to już przygotowania do ceremonii ich ślubu cywilnego. W sumie spędziłem z nimi tylko kilka godzin, ale było to kilka godzin przepięknego, słonecznego dnia, w otoczeniu cudownej i spokojnej pałacowej scenerii, wśród ich najbliższej rodziny.

Read More