Wiktoria i Jan - Kraków i złota godzina w Tatrach Wysokich

Wiktoria i Jan…

Nasze pierwsze fotograficzne spotkanie odbyło się w sercu miasta, w samym centrum Krakowa, podczas sesji narzeczeńskiej. Spacerując wokół rynku, wśród kamienic, brukowanych uliczek i miejskiego zgiełku, powoli budowaliśmy swobodę i naturalność przed obiektywem.

Ta swoboda przed obiektywem zawsze procentuje na późniejszym plenerze ślubnym, a mniej formalny ubiór sprawia, że jesteście tacy, jak na co dzień. Szczęśliwi obecnością Waszej drugiej połówki i w zasadzie tylko o to chodzi w tych sesjach.

 

Po pewnym czasie spędzonym w centrum zaproponowałem jednak małą zmianę klimatu, czyli szybką ucieczkę z miasta w miejsce bardziej spokojne, otwarte i bliskie naturze. I tutaj nieocenione okazały się setki kilometrów przejechanych przeze mnie na rowerze szosowym po trasach wokół Krakowa, dzięki czemu znam dosyć dobrze podkrakowskie tereny. Dotarliśmy dosyć szybko w okolice Czernichowa. Cisza, przestrzeń i kończący się dzień był idealnym zwieńczeniem tej sesji i pięknym wstępem do dalszej historii.

 

Ceremonia ślubu Wiktorii i Jana odbyła się w Parafii Miłosierdzia Bożego w Krakowie. Była to ceremonia wyjątkowa, ale przede wszystkim emocjonalna. Oprawa, relacje rodzinne oraz bliski, autentyczny związek Młodej Pary z tym miejscem sprawiły, że wszystko było prawdziwe i szczere.

Nie było tu udawanych emocji. Każda minuta ceremonii niosła ze sobą spokój, wzruszenie i głęboką symbolikę. W najważniejszych momentach do wnętrza świątyni wpadało światło, które tworzyło niezwykły klimat – miękki, niemal malarski. Te obrazy zostawiam już każdemu do własnej interpretacji…

 

Wesele Wiktorii i Jana było dokładnie takie, jak można się było spodziewać, pełne energii, radości i prawdziwych relacji. Genialni goście, silne więzi rodzinne i bliskość między ludźmi stworzyły idealną treść do reportażu ślubnego. Mimo późnej pory udało nam się jeszcze wygospodarować chwilę na krótką, spontaniczną sesję w ogrodzie dla W&J oraz ich przyjaciół.

Przyszedł czas na plener.

Plan był bardzo konkretny – złota godzina nad Szczyrbskim Plesem.

Cudowne miejsce u podnóża Tatr Wysokich po słowackiej stronie.

Znam już dosyć dobrze to miejsce. Z sesji plenerowych, jak i częstej obecności na rodzinnych wypadach w góry, po tej stronie Tatr.

Wiem, jak pięknie bywa tutaj przed zachodem słońca, jak genialna panorama Tatr jest tuż za naszymi plecami i jak kapryśne bywa to miejsce pod względem pogody ;)

Tym razem nie było niespodzianek.

Zanim światło nabrało złotego koloru stworzyliśmy pierwsze kadry podczas krótkiego spaceru przy brzegu jeziora.

Po jakiejś godzince zaczęło pojawiać się marzenie Wiktorii, czyli złote kolory ogarniające wszystko wokół.

Pamiętacie, jak wspominałem , że jesteśmy u podnóża Tatr Wysokich? Ich bliskość, z jednej strony jest czymś genialnym bo sprawia, że gęste powietrze nie powoduje utraty skalnych detali, kontrastu, z drugiej sprawia też, że granica, za którą znika nam Słońce jest bardzo wysoko i jego światło znika wybitnie szybko. Dlatego złota godzina wygląda tutaj przepięknie, ale trwa bardzo krótko.

Nam oczywiście wszystko się udało, powstały niezwykle ciepłe kadry właśnie takie, o których marzyli Wiktoria z Janem.

Zapraszam…

Previous
Previous

ARMIA

Next
Next

Justyna & Jakub