Ala i Patryk… po prostu genialnie!
Ala i Patryk, to piękna para, która jak się później miało okazać zorganizowała genialny ślub, pełen niezliczonej ilości gości i z przepiękna oprawą całego dnia.
Były druhny, byli drużbowie, był również maga zabytkowy, piękny BUICK, który woził ich tego dnia.
Całość miała miejsce, w tej już bardziej górzystej, południowej części Małopolski.
Nasze pierwsze fotograficzne spotkanie miało miejsce na ich sesji narzeczeńskiej. Lubię przeogromnie tego typu sesje z moimi parami, szczególnie, jak sami wychodzą z pomysłem by połączyć ja tematycznie z czymś, z czym są związani na co dzień.
Przez pierwszą część sesji towarzyszył nam ich genialny psiak. W drugiej trochę zmieniliśmy rozmiar zwierzaków i udaliśmy się do stadniny koni, z którymi ta dwójka ma bardzo wiele wspólnego.
Tak było jeszcze przed ślubem. Dzień ślubu natomiast, poza już tym, co napisałem na początku, był po prostu niezwykle wyjątkowy.
Na weselu bawiło się blisko trzystu gości, a może i nawet więcej. Jednak, co było totalny mistrzostwem świata, to to, jak bawili się ich goście. Wszyscy goście… Ci młodsi i Ci najstarsi. Ogromny parkiet jakim dysponuje sala Przystań Kabanos Spytkowice stawał się momentami zbyt mały. Podczas set’ów muzycznych praktycznie nie było gości, którzy siedzieliby przy stolikach, a ja czasem z trudem przeciskałem się na parkiecie z aparatami.
I tak całą długą noc…
Po raz kolejny miałem przed obiektywem piękny małopolski krajobraz. Po raz kolejny zwierzaki towarzyszyły podczas zdjęć. I najważniejsze, po raz kolejny przed obiektywem miałem tak genialna parę.
Takie plenery ślubne, to po prostu najczystsza przyjemność, jaka można czerpać ze swojej pracy.
Zapraszam na mały urywek moich spotkań z Alicją i Patrykiem.