85 lat historii fotografii
Dzisiaj kolejny trochę mniej ślubny post, który jest wynikiem świątecznego nadmiaru czasu 😁
85 lat rozwoju fotografii i 6 aparatów, gdzie każdy z nich prezentuje inne rozwiązania technologiczne.
Kawałek mojej historii, który sobie leżakuje w szafie.
Pierwszy z nich, to pochodzący z lat 40tych Rolleicord.
Średnioformatowy aparat TLR (Twin Lens Reflex), jakby nie było “luszczanka” 😁
Mechanicznie cały czas sprawny. Migawka, ustawienia ekspozycji, ostrości. Wszystko działa bez zarzutu.
Aparat mający wyłącznie u mnie znaczenie sentymentalne.
Jest u nas w rodzinie od czasu lat jego produkcji.
Drugi z nich, to zupełnie inny technologicznie od pozostałych aparat, czyli FED 5. Produkowany od roku 1975.
Mimo wymiennej optyki, tutaj inaczej niż w lustrzankach w wizjerze nie oglądamy świata przez obiektyw, a ostrość ustawiana jest z pomocą układu opartego o dalmierz.
Aparaty określane z j.angielskiego, jako Rangefinder.
Ten już konkretnie aparat towarzyszył mi w początkach poważniejszego zainteresowania się fotografią.
W tamtym okresie przewijały się przez dom lustrzanki ZENIT oraz Yashica, ale ten FED był takim moim aparatem na własność.
Kolejny, to SLR (Single Lens Reflex) Pentax MZ50
Prosta lustrzanka analogowa, jednak już oparta o układ elektronicznego ustawienia ostrości, czy elektroniczne sterowanie ekspozycją. To już były ostatnie lata spędzone z fotografią analogową.
Cyfra powoli wchodziła na rynek i za chwilę trafił w moje ręce cyfrowy kompakt Canon IXUS, jak dobrze pamiętam z matrycą 1.3MP 😉
Kolejny na zdjęciu, to już pierwsza własna lustrzanka cyfrowa DSLR (Digital Single Lens Reflex) Nikon d40 w formacie matrycy APS-C. Czyli posiadająca sensor mniejszy od standardowego małoobrazkowego formatu 35mm
Wcześniej już w rodzinie był jego większy brat, d70s
Były to ostatnie na rynku aparaty wyposażone w matrycę CCD. W tym okresie zaczęły królować matrycę CMOS i to one zdominowały rynek fotografii cyfrowej w segmencie tradycyjnych aparatów fotograficznych.
Matryce CCD dawały jednak niezwykle kontrastowy, nasycony kolorami obraz.
Matryca 6MP dawała nam plik w rozmiarze 3000x2000px.
W następnej kolejności przechodzimy do magii pełnej klatki 😉
FF (Full Frame) DSLR CANON 6D nie jest pierwszą lustrzanką pełnoklatkową, którą miałem. Wcześniej był 5dmkII i to wraz z nim rozpocząłem moją zawodową drogę, jako fotograf.
Poszczególne edycje 5d, jak mk3 i mk4 pojawiły się u mnie przez chwilę. Jednak to 6d, w liczbie kilku egzemplarzy, towarzyszył mi w znakomitej większości reportaży, przez dobrych kilka lat.
Genialna matryca o świetnych kolorach, rewelacyjnie pracująca na wysokich ISO, generująca bardziej analogowe ziarno niż kolorowy szum.
Mała, lekka, co przy wielogodzinnych reportażach i ciężkich obiektywach ma nie lada znaczenie.
Te aparaty zbudowały większość mojego portfolio.
Ostatnim z nich to aparaty, na których pracuję obecnie Canon R6mkII
Mirrorless czyli bezlusterkowe pełne klatki.
Aparaty, które są przeogromnym przeskokiem technologicznym w odniesieniu do lustrzanek. Gdzie pozbycie się lustra otwarło producentom całkowicie nowe możliwości. One nie robią zdjęć same. To nadal fotograf widzi światło, buduje kadr, widzi światło. One w wielu kwestiach usprawniły naszą pracę. Dały mi to, czego przez wiele lat pracy na reportażach, brakowało mi w aparatach. Chodzi tu bardziej o kwestię obsługi, interfejs, dostęp do pewnych ustawień.
Czymś nieporównywalnym jest praca układu ustawiania ostrości. To po prostu inny świat i możliwości, które daje ten układ.
Chyba doszliśmy do końca…
Następny taki post za 85 lat 😁
3…2…1… Start
Wraz z nowym rokiem ruszyła moja nowa strona internetowa mkstudiofotografie.com
Będzie więcej o moich ślubach i ogólnie o mojej pracy fotografa. Będzie więcej o mnie, będzie trochę też o muzyce jako, że to jednak ważna część mojego życia. Będzie w charakterze blogowym, więc będzie i więcej treści, które przybliżą Wam, jak wygląda dzień spędzany z moimi parami. Będzie też więcej luźnych treści, będzie może trochę edukacyjnie. Będzie trochę o różnych aspektach pracy z perspektywy osoby, pracującej grubo ponad 25 lat w dwóch branżach, podpisując się pod wszystkim, co robię swoim nazwiskiem. W skrócie, będzie wszystko to, co odbiega od typowego przekazu socjalowego.
Treści będą się pojawiać wprost proporcjonalnie do ilości wolnego czasu, a ten zaczyna się powoli pojawić, bo sezon fotograficzny zamknąłem przed końcem roku, ale ten muzyczny jeszcze trwa do końca stycznia.
No to start…
Zimowa sesja Dominiki i Łukasza
Dominika i Łukasz zapragnęli wykonać swój plener ślubny w zimowej scenerii.
W ostatnich latach w miastach południowej Polski raczej ciężko o śnieg, ten biały śnieg. Nie tą zlodowaciałą szarawą bryłę, która się u nas pojawia, pojechaliśmy tam, gdzie śnieg zimą był pewniakiem. Ale sam śnieg, to nie wszystko bo musiał być w miarę ustronnym miejscu, gdzie nie zadeptają go turyści 😀 Wiedza nabyta dzięki rodzinnym wyjazdom na ferie pomogła i wylądowaliśmy w Łapszance. Tak, tej Łapszance, z której mamy przepiękny widok na panoramę Tatr.
Tak to mniej więcej wyglądało…
Ślub w Gdańsku, plener w górach… czyli Agnieszka & Błażej
Z Agnieszką i Błażejem poznaliśmy się przez telefon, ale spotkaliśmy się na podpisanie umowy i omówienie wszystkiego w Katowicach. Niby nic nadzwyczajnego chyba, że weźmiemy pod uwagę, że na to spotkanie ta dwójka wyruszyła z Trójmiasta.
No i wracając do tego omawiania… szybko się okazało, że omawiać nie mamy czego, bo będzie to genialny dzień wyrwany z wielu znanych, ślubnych schematów.
Jednak moje wyobrażenie na temat tego, jak rewelacyjny będzie to dzień było niczym w porównaniu do tego, jak faktycznie wyglądał, a wyglądał tak…
Autentyczność każdej chwili, którą mogłem tego dnia rejestrować była niezwykłą podróżą w głąb relacji, która łączy tę cudowną dwójkę. Dzień był od samego jego początku, jedyny w swoim rodzaju. Bo kiedy wita Cie w progu trójka przecudownych psiaków, juz wiesz, że każda kolejna chwila, która zarejestruje się w pamięci moich aparatów będzie powalająca. Zdecydowanie tak było. Cały reportaż z dnia ślubu i wesela, to skarb pełen prawdziwych, szczerych emocji, takich emocji przez największe na świecie E.
Niezwykłe, ciepłe grono gości weselnych i przecudowna relacja, którą dzielili z Młodą Parą. Tak było w dniu ślubu…
Za to plener, który sobie wymyśliliśmy przejdzie do historii.
Zrobiliśmy piechotą 12km i grubo ponad 1200m przewyższenia. Wcale nie najłatwiejszym szlakiem 😀 a w zasadzie nawet znajdując nowe, nikomu nieznane ich wersje 🤣 Krajobraz, który tam zastaliśmy, w połączeniu z nieziemsko silnym wiatrem zaparł nam dech, ale z hiper energią do zrobienia tej sesji… nie mogło nie wyjść epicko.
Ta epickość zajęła nam 8,5 godz. 😁
Zapraszam Was na małą podróż z Agnieszką i Błażejem.
Marta & Dominik
Przed Wami skrót reportażu Marty i Dominika.
Jedno wydarzenie, a połączyło moje dwie najbardziej ulubione lokalizacje, czyli Małopolskę i Podkarpacie.
Ich ceremonia ślubna odbyła się w niezwykle pięknym miejscu, jakim jest Bazylika Zwiastowania NMP w Leżajsku.
Jako miejsce wesela M&D wybrali Villa Presto w Brzózie Królewskiej.
Był to jeden z tych reportaży, przed którymi czułem totalną swobodę w tym, jakich ludzi spotkam tego dnia. Wiedziałem, jak cudowne to rodziny, gdyż jakiś czas wcześniej miałem przyjemność być na ślubie Marty siostry, czyli Justyny. Zdjęcia Justyny i Kuby znajdziecie oczywiście w moim portfolio.
Piękna ceremonia, genialne wesele. Oczywiście nie mogłem oprzeć się by PM wyciągnąć w trakcie wesela na krótką sesję, tuż przed zachodem słońca.
Jakiś czas po weselu spotkaliśmy się z Marta i Dominikiem na sesji plenerowej. I tutaj zahaczamy o Małopolskę, bo spotkaliśmy się w malutkim parku w podkrakowskich Mogilanach. Malutki, urokliwy park, który zazwyczaj pozbawiony jest turystów, czy mieszkańców Mogilan.
Wszystko to sprawia, że mam nieukrywaną radość, jeśli mogę tam wykonać sesje z parą. Jest jednak coś jeszcze… Dwie alejki, gdzie o odpowiedniej porze, światło zbliżającego się ku zachodowi Słońca czyni cuda. Uwielbiam bawić się światłocieniem, budować kadry w oparciu o to, gdzie dokładnie padają słoneczne promienie. Jeśli do tego mamy tak cudowna dwójkę ludzi przed obiektywem, wracam do domu po takich sesjach najszczęśliwszy na świecie.
Przed Wami Marta & Dominik.